niedziela, 3 sierpnia 2014

Malezja - Cameron Highlands

Cameron Highlands rozpoczęły się sporym stresem. Okazało się, że zupełnie niepotrzebnym, jak to zwykle bywa. Nasz autobus, wiozący nas z Kuala Lumpur do Cameron Highlands opóźniony był o... 4 godziny. Tym samym, na miejscu mieliśmy być około godziny 1.30 w środku nocy. Dla pewności zadzwoniliśmy do hostelu, czy to nie będzie problemem. Było! Efekt był taki, że nie mieliśmy, gdzie spać!

I tutaj zaczął się dla mnie, trwający do dzisiaj, czas odzyskiwania wiary w ludzi! Zupełnie nieznajoma osoba poznana na dworcu, postanowiła nas przenocować w swoim domu rodzinnym! Oprócz tego, rano odwiozła nas do hostelu, pokazała okolicę, powiedziała, gdzie najlepiej zjeść i generalnie, zaopiekowała się nami! 

Takim sposobem dotarliśmy do Cameron Highlands - plantacji herbaty. I pól truskawkowych, i kwiatowych. I miasteczka turystyczno-rolniczego. Widoki przepiękne! 

Postanowiłyśmy zaszaleć i wykupiłyśmy dwie zorganizowane wyprawy - do plantacji herbaty, na pola truskawkowe, do dżungli na mini trekking i w kilka innych miejsc. 

Co ciekawe, truskawki były tam znacznie droższe niż w Polsce, a Malezyjczycy byli nimi absolutnie zachwyceni, jak ja wszystkimi tropikalnymi owocami, których u nas brak. Największą ciekawostką była możliwość uzbierania własnych truskawek.. Za tę wątpliwą przyjemność płaci się 30 RM! Przelicznik malezyjskiego ringgita jest prawie równy złotówce, więc można przyjąć 1 PLN = 1 RM.

Szalik i kurtka to nie jest zwyczajny ubiór w Malezji - Cameron Highlands położone jest na wzgórzu, stąd temperatura jest tam znacznie niższa - około 20 stopni.

Więcej pod zdjęciami.

 Stragan w miasteczku Tanah Rata - najbliższemu plantacjom. Tam znajduje się większość hosteli.

Kaktusowe centrum w Cameron Highlands.

Kolejna oaza kaktusów.

Muchołówka - owadożerna roślinka.

Kaktusy w miniaturowym wydaniu.

Jak wytłumaczył nam przewodnik, żółty kolor przyciąga insekty żyjące w kapuście. Używają tych lepów zamiast pestycydów.


Do upraw truskawek używają lepów w kolorze niebieskim. Wszystkie rośliny są cały czas w wodzie. Specjalnej wodzie! Ściągają ją z gór!

Kolejne uprawy - tym razem kwiatów. Głownym ich importerem są Japończycy.


Mimo że nacieszyłam się sezonem truskawkowym przed wyjazdem do Malezji to i tutaj należało spróbować jakiegoś truskawkowego wyrobu - postawiłyśmy na herbatę i muffinki.

Steamboat pot - taki nasz bulion się gotuje, a my wrzucamy do niego, co tylko dusza zapragnie. Jeśli ktoś wam mówi, że warto poćwiczyć jedzenie pałeczkami, zanim będziecie do tego zmuszeni.. Zróbcie to! Ja poległam i poszłam po widelec..

Wystarczy wrzucić na chwilę do parującego garnka.. i gotowe! 

Ciekawy dla nas specjał - zmiksowana sałata z lodem. 

Słodkie ziemniaki, sprzedawane często w małych paczuszkach - już ugotowane, gotowe do zjedzenia. Całkiem smaczne!

Jedna mała tacka truskawek to koszt około 10 zł.

Nasz wycieczkowy Land Rover! Cameron Highlands bije rekordy w ilości tego typu aut tam jeżdżących, w większości służą do organizowania takich właśnie wycieczek.

Nasze 4x4 w pełnej okazałości.

Na koniec, wg mnie najlepsza część wyjazdu - plantacje herbaty!

Na koniec dwie zdjęcio-widokówki!



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz