poniedziałek, 18 lutego 2013

Walcząc ze sobą.

Sport można podzielić na dwie kategorie - profesjonalny i amatorski. Zresztą, nawet to rozróżnienie nie jest całkowicie obiektywne i jednoznaczne - w kręgach profesjonalnych amatorstwo to nadal częste treningi, regularne ćwiczenia, zdrowe odżywianie, różnica? Amatorstwo to uczestnictwo w zawodach, a nie walka o miejsce. Dla mnie amatorstwo to żadne tam treningi, a rekreacyjne wyjazdy, czy to na rower, czy wyjście na basen trzy razy w ciągu zimy, takie rozruszanie zastanych od ciągłego siedzenia przy komputerze kości.

Zawody to już jest w większości przypadków profesjonalizm - walka o medale, wysokie pozycje, punkty. Lata pracy i walki ze sobą i swoimi słabościami. Pot, brak oddechu i brak odpoczynku - bo rezygnacja to największa porażka.

Quitters never win,
winners never quit.

To właściwie hasło odnoszące się do każdego aspektu naszego życia - warto walczyć.
Od siebie dodam jeszcze ostatnio zasłyszaną przemowę Pana Jacka Walkiewicza - występ w TED talks pt. "Pełna moc możliwości":
http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=ktjMz7c3ke4

Teraz kilka zdjęć z mojej własnej, amatorskiej relacji poznańskich zawodów:
Co ciekawe.. Zawodnicy nie zawsze utrzymywali się na rowerach...

Było mnóstwo upadków.
Sporo biegania - pod pokrytą lodem górkę, po schodach - a rower na plecy!

Walka o zachowanie równowagi na ciężkich zakrętach.


I walka z przeciwnikami o pozycję i punkty.

Upragniona meta - ach, ta satysfakcja!