czwartek, 16 sierpnia 2012

W niebieskiej sukience.

Co sesja to zmieniam klimaty i modeli, tylko do niektórych miejsc z chęcią wracam. Tym razem znowu jezioro - trochę pomostów, trochę lasu, trochę wody. Ciekawy to był dzień - trafiliśmy na pożar - mało ognia, dużo dymu, ale nadal - pożar. Żeby nie było tylko mrocznych klimatów, to poszliśmy też na pyszne koktajle. Cudowna sprawa latem z tymi koktajlami, pyszne, orzeźwiające i zaraz wszyscy dostali kopa energii! Wracając do zdjęć - namówiłam moją ukochaną parkę na parę zdjęć, przedstawiam Julitę i Kubę, oazę spokoju i wulkan energii. Pierwsza moja sesja pary!
Boli mnie tylko, że kompresja odbiera zdjęciom część kolorów...










wtorek, 14 sierpnia 2012

Chłopacy w akcji

Wczoraj miałam przyjemność obcowania przez kilka godzin z dwójka fajnych chłopaków. 4 i 11-letnie chodzące bomby energii - ciągle w ruchu, zawsze zajęci, z mnóstwem pomysłów i frajdy z najprostszych rzeczy. Młodszy zachwycał się wielkimi maszynami na dworcu kolejowym (fakt, że nie działały od pewnie paru lub parunastu dobrych lat nie miał żadnego znaczenia), starszy rządził na deskorolce. I tak bardzo, jak byli sympatyczni, tak trudni do uchwycenia przez obiektyw. Momenty, które jednak udało mi się złapać, przedstawiam poniżej. Klimat zupełnie inny od poprzedniego - mniej słodko, a bardziej rozrywkowo-groźnie :)










wtorek, 7 sierpnia 2012

Mali spacerowicze.

Fotografia obecnie nie jest moim sposobem na życie - są nimi studia i te wszystkie inne, ciekawe rzeczy, o których później będę opowiadać dzieciom, zaczynając od: "A jak ja byłam młoda..". Zdjęcia są oderwaniem od tej interesującej, choć czasem ciężkiej, codzienności. Wątpliwe jest, bym zamieszczała tu posty regularnie, a raczej raz na jakiś czas, z dłuższymi lub krótszymi przerwami. Poprzez bloga chciałabym spróbować sprawdzić, czy idę w dobrym kierunku (wypaczony umysł mi tu aż krzyczy w głowie: "chodzi o zwrot, kierunek masz dobry!"). Wszelkiej merytorycznej krytyki chętnie wysłucham.

Dzisiaj wyciągnęłam bratową z dwójką swoich maleństw (z czego jedno obraziłoby się na to określenie, bo przecież już jest duże!). Dołączyła do nas jeszcze rodzinka z kolejną dwójką, zrobiła się z tego całkiem ruchliwa gromadka. Było trochę słodko, trochę kłótliwie (jak to bywa pośród kochającego się rodzeństwa).