wtorek, 18 grudnia 2012

Świąteczne zwiedzanie.

Weekend spędziłam pod znakiem Bożonarodzeniowych ozdób, grzanego wina, a właściwie Glühwein, prażonych kasztanów i świątecznych hitów radiowych. 

Berlin powitał mnie znośną temperaturą, ale, niestety, co się z tym wiąże, topniejącym śniegiem. Z przemokniętymi butami cieszyłam oczy wszechobecną czerwienią, błyskotkami i lampkami, a nozdrzami wdychałam zapachy cynamonu i czekolady.

Wycieczka krótka, a Berlin ogromny, dlatego zdołaliśmy odwiedzić tylko skrawek części historycznej miasta, który zaprezentuję niżej. 

Wesołych Świąt!


Berliner Mauer - skrawek muru berlińskiego.


Katedra berlińska w czerni i bieli.

Pomnik marksistów - Marksa i Engelsa.

I w tym momencie rozpoczynam szerzenie świątecznego nastroju!


Elegancka pani o delikatnych rysach.

Pierniki - dla najlepszej babci, dziadka, pewnie nawet dla kota by się znalazły!

Pachnące różą mydełka.

Orzechy w słodkich polewach - przepyszne!

A ci panowie.. Jacy uśmiechnięci!

Inspiracją z pewnością były naturalne płatki śniegu.

niedziela, 9 grudnia 2012

Poznaj Poznań zimą.

Zapraszam na odwiedziny zimowego Poznania. Zdjęć zrobiłam mało, więc i wybór nie tak duży, jak mogłabym sobie tego życzyć. Powód tego jest prosty - zimno i palce odmawiają posłuszeństwa, wolą się grzać w rękawiczkach, niż walczyć ze spustem migawki.

Na Starym Rynku trwał festiwal rzeźby lodowej. Uczestnicy (z całego świata!) dostawali na kartce temat główny, na którym mieli oprzeć swoją pracę - mieli na to 25 min lub więcej (czas różnił się w poszczególnych etapach). Przedstawiam ułamek tego, co działo się w czasie samego konkursu i na festiwalu.

Okołofestiwalowe stragany z lizakami.

Słodycze, do tego kolorowe, cieszą w każdym wieku.

Rano tablica była podobno jeszcze w jednym kawałku.

Techniczna strona sztuki - piły chodziły na pełnych obrotach.


Tutaj Filipińczyk walczy ze swoim kawałkiem lodowej bryły.

wtorek, 13 listopada 2012

Do albumu.

Przejściowy klimat na dworze nie sprzyja sesjom plenerowym, stąd po raz drugi przedstawiam młodszą część swojej rodzinki. Zdjęcia rodzinne, bardziej z cyklu "do albumu". Takie również lubię - spontaniczne i zwyczajnie sympatyczne :)


Minka zalotna!







niedziela, 21 października 2012

Szachy jako model drugoplanowy.

Klasyka z minimalizmem to piękne połączenie. Jak czerń z bielą - kombinacja idealna.
Szachy w roli drugoplanowej, choć tak znane i poważane, pewnie wolałyby zająć najwyższe miejsce na podium.
Przyszły programista w roli modela w uroczej knajpce ulokowanej w zupełnie niepozornym miejscu. Na pewno nie była to moja ostatnia wizyta tam.

Obiektyw wciąż kitowy - 18-105mm, f/3.5-5.6. Wykorzystuję wszystkie jego możliwości i ćwiczę kreatywność.

Walka z samym sobą jest najtrudniejsza. Tylko najwytrwalsi wygrywają.

Dobrze, gdy również walka, a nie sama wygrana, przynosi nam radość.
Chwilowe odejście od b&w na rzecz symetrii.

czwartek, 16 sierpnia 2012

W niebieskiej sukience.

Co sesja to zmieniam klimaty i modeli, tylko do niektórych miejsc z chęcią wracam. Tym razem znowu jezioro - trochę pomostów, trochę lasu, trochę wody. Ciekawy to był dzień - trafiliśmy na pożar - mało ognia, dużo dymu, ale nadal - pożar. Żeby nie było tylko mrocznych klimatów, to poszliśmy też na pyszne koktajle. Cudowna sprawa latem z tymi koktajlami, pyszne, orzeźwiające i zaraz wszyscy dostali kopa energii! Wracając do zdjęć - namówiłam moją ukochaną parkę na parę zdjęć, przedstawiam Julitę i Kubę, oazę spokoju i wulkan energii. Pierwsza moja sesja pary!
Boli mnie tylko, że kompresja odbiera zdjęciom część kolorów...










wtorek, 14 sierpnia 2012

Chłopacy w akcji

Wczoraj miałam przyjemność obcowania przez kilka godzin z dwójka fajnych chłopaków. 4 i 11-letnie chodzące bomby energii - ciągle w ruchu, zawsze zajęci, z mnóstwem pomysłów i frajdy z najprostszych rzeczy. Młodszy zachwycał się wielkimi maszynami na dworcu kolejowym (fakt, że nie działały od pewnie paru lub parunastu dobrych lat nie miał żadnego znaczenia), starszy rządził na deskorolce. I tak bardzo, jak byli sympatyczni, tak trudni do uchwycenia przez obiektyw. Momenty, które jednak udało mi się złapać, przedstawiam poniżej. Klimat zupełnie inny od poprzedniego - mniej słodko, a bardziej rozrywkowo-groźnie :)










wtorek, 7 sierpnia 2012

Mali spacerowicze.

Fotografia obecnie nie jest moim sposobem na życie - są nimi studia i te wszystkie inne, ciekawe rzeczy, o których później będę opowiadać dzieciom, zaczynając od: "A jak ja byłam młoda..". Zdjęcia są oderwaniem od tej interesującej, choć czasem ciężkiej, codzienności. Wątpliwe jest, bym zamieszczała tu posty regularnie, a raczej raz na jakiś czas, z dłuższymi lub krótszymi przerwami. Poprzez bloga chciałabym spróbować sprawdzić, czy idę w dobrym kierunku (wypaczony umysł mi tu aż krzyczy w głowie: "chodzi o zwrot, kierunek masz dobry!"). Wszelkiej merytorycznej krytyki chętnie wysłucham.

Dzisiaj wyciągnęłam bratową z dwójką swoich maleństw (z czego jedno obraziłoby się na to określenie, bo przecież już jest duże!). Dołączyła do nas jeszcze rodzinka z kolejną dwójką, zrobiła się z tego całkiem ruchliwa gromadka. Było trochę słodko, trochę kłótliwie (jak to bywa pośród kochającego się rodzeństwa).