wtorek, 14 sierpnia 2012

Chłopacy w akcji

Wczoraj miałam przyjemność obcowania przez kilka godzin z dwójka fajnych chłopaków. 4 i 11-letnie chodzące bomby energii - ciągle w ruchu, zawsze zajęci, z mnóstwem pomysłów i frajdy z najprostszych rzeczy. Młodszy zachwycał się wielkimi maszynami na dworcu kolejowym (fakt, że nie działały od pewnie paru lub parunastu dobrych lat nie miał żadnego znaczenia), starszy rządził na deskorolce. I tak bardzo, jak byli sympatyczni, tak trudni do uchwycenia przez obiektyw. Momenty, które jednak udało mi się złapać, przedstawiam poniżej. Klimat zupełnie inny od poprzedniego - mniej słodko, a bardziej rozrywkowo-groźnie :)










5 komentarzy:

  1. A zgadza się.
    Czyżby swój na swego trafił? :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Tą antywizytowkę (niestety) jaką jest dworzec poznam wszędzie :)

    P.S. Po parku widzę że chyba tak, to moje rodzinne miasto do którego czasami zaglądam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mimo wielu takich antywizytówek, sentyment pozostaje, prawda? :)

    OdpowiedzUsuń