Dzisiaj wyciągnęłam bratową z dwójką swoich maleństw (z czego jedno obraziłoby się na to określenie, bo przecież już jest duże!). Dołączyła do nas jeszcze rodzinka z kolejną dwójką, zrobiła się z tego całkiem ruchliwa gromadka. Było trochę słodko, trochę kłótliwie (jak to bywa pośród kochającego się rodzeństwa).
wtorek, 7 sierpnia 2012
Mali spacerowicze.
Fotografia obecnie nie jest moim sposobem na życie - są nimi studia i te wszystkie inne, ciekawe rzeczy, o których później będę opowiadać dzieciom, zaczynając od: "A jak ja byłam młoda..". Zdjęcia są oderwaniem od tej interesującej, choć czasem ciężkiej, codzienności. Wątpliwe jest, bym zamieszczała tu posty regularnie, a raczej raz na jakiś czas, z dłuższymi lub krótszymi przerwami. Poprzez bloga chciałabym spróbować sprawdzić, czy idę w dobrym kierunku (wypaczony umysł mi tu aż krzyczy w głowie: "chodzi o zwrot, kierunek masz dobry!"). Wszelkiej merytorycznej krytyki chętnie wysłucham.
Dzisiaj wyciągnęłam bratową z dwójką swoich maleństw (z czego jedno obraziłoby się na to określenie, bo przecież już jest duże!). Dołączyła do nas jeszcze rodzinka z kolejną dwójką, zrobiła się z tego całkiem ruchliwa gromadka. Było trochę słodko, trochę kłótliwie (jak to bywa pośród kochającego się rodzeństwa).
Dzisiaj wyciągnęłam bratową z dwójką swoich maleństw (z czego jedno obraziłoby się na to określenie, bo przecież już jest duże!). Dołączyła do nas jeszcze rodzinka z kolejną dwójką, zrobiła się z tego całkiem ruchliwa gromadka. Było trochę słodko, trochę kłótliwie (jak to bywa pośród kochającego się rodzeństwa).
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz