niedziela, 14 września 2014

Malezja - dżungla

Zapakowałam do plecaka pierwszy raz tylko klapki i buty trekkingowe. Żadnych sandałków. Żadnych spódniczek ani sukienek. Jadę do dżungli. Największej w Malezji, podobno skomercjalizowanej, ale jednak - dżungli. Poszłam na łatwiznę - wybrałam autobusy zamiast stopa.

Na miejscu miało być miasteczko - Kuala Tahan, w którym bez problemu znajdę nocleg. Znalazłam - pierwszy z brzegu hostel - tani, niezbyt czysty, ale czuć w nim było backpackerski klimat.

Znalazłam się w odpowiednim miejscu w odpowiednim czasie. Cudowny zbieg okoliczności! Gdy tam dotarłam, właśnie wróciła grupa z 2-dniowej wycieczki do dżungli. Zmęczeni, brudni, z wielkimi plecakami i jeszcze większymi uśmiechami na twarzach. I takimi prostymi potrzebami - pryszniiiic! Od razu byłam zauroczona. Bałam się - bo pijawki są obślizgłe, okropne i robią dziury w skórze, bo noc pod gwiazdami na cienkiej karimacie, bo komary, bo brak toalety. Wszystko nieważne, idę!

Wiedziałam, że pójdę od początku, strach z tyłu głowy tylko przeciągnął decyzję o godzinę.

Kuala Tahan - kuala oznacza miejsce, w którym mniejsza rzeka wpływa do większej. Jest wiele miejscowości z "kuala" w nazwie, np. Kuala Lumpur.

Zwykły środek transportu - płaskie dna ze względu na zmienną ilość wody w rzece.

Po lewej jedzenie, woda i reszta rzeczy - do spakowania, po prawej - spakowany plecak. Karimatę i śpiwór przywiązałam na zewnątrz plecaka.

Canopy walk - mnóstwo mostów i kładek na sporej wysokości - piękny punkt programu! I tutaj jeszcze bez pijawek!




Mali mieszkańcy za to w dużej liczbie.


Dżungla ma mydło - nie takie w kostce, ale takie powstałe z liści i odrobiny wody.
Nasz obóz - tutaj spędziliśmy noc pod gwiazdami. I błyskami i grzmotami. Przed deszczem, o dziwo, byliśmy chronieni.


Nasz przewodnik w trakcie rozpalania ogniska.



Wspólnymi siłami przygotowujemy posiłek - po wysiłku takie jedzenie było jak wykwintna kolacja.

Mimo naszych wysiłków, wszystkie ubrania rano nadal były wilgotne.


Zieleń, wszędobylska zieleń - tak wygląda dżungla. Kładki są ułatwieniem dla turystów i fajnym dodatkiem do zwykłej ścieżki.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz