wtorek, 17 września 2013

Delikatność w ruinach.

Przyzwyczaiłam swoje oko podstawowe i to drugie, bardziej cyfrowe, czyli obiektyw, do krajobrazów zielonych, zadbanych i odwiedzanych. Tym razem - odmiana. Mimo że uważałam, że takie klimaty nie mieszczą się w zakresie moich upodobań, to postanowiłam zaryzykować. Stary, opuszczony od lat, rozpadający się kompleks budynków. Leżące naokoło stare opony, śmieci i generalny nieład. Jest to również przytułek miejscowych poetów tych mniej lub bardziej wulgarnych, bardziej lub mniej utalentowanych. Stara masarnia zaprasza.
Gdzieś w tym nieładzie próbowałyśmy z dziewczynami stworzyć coś ładnego.

Graffiti w kolorze nieba.











Pozwoliłyśmy sobie również odwiedzić na chwilę wszystkim znany i przyjazny klimat - lokalne miejsce spotkań - ławki nad rzeką. Wyszły z tego delikatne kobiece portrety.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz