wtorek, 11 czerwca 2013

Kobieta wyjątkowa.

Każda kobieta powinna czuć się wyjątkowa. Niektóre z nas chcą być piękne dla męża, chłopaka, dla nieznajomych na ulicy. Przede wszystkim jednak, wyjątkowymi musimy się czuć dla siebie. Nie są to zdjęcia glamour, nie są to zdjęcia do gazety, ale do albumu, dla pięknych wspomnień - i owszem.
Znalezienie ładnego i jednocześnie odosobnionego miejsca jest już wyzwaniem. Do tego bawienie się pozami i mimiką przed obiektywem dla osób do tego nieprzyzwyczajonych - kolejne wyzwanie!
Mój główny cel został osiągnięty - zdjęcia podobają się modelce i jej mężowi!












środa, 8 maja 2013

Włoskie klimaty w portrecie.

Miejsc idealnych do zdjęć portretowych jest mnóstwo w każdym zakątku świata.. Ale Włochy? One zdecydowanie są gdzieś w czołówce - urocze, wąskie uliczki, mnóstwo kwiatów, słońce przez sporą część roku. Kolorowe kamienice, duuużo roślinności - to atrybuty mniejszych, nadmorskich miejscowości.

Modelek z zawodu na miejscu nie miałam, ale taka nieformalna jedna się znalazła :)

Zapraszam na podróż włoskimi ulicami.





Wycieczka do cinque terre - 5 ziem, 5 maleńkich, ulokowanych w skałach miejscowości. Odwiedziliśmy jedną, a pozostałe cztery obejrzeliśmy z poziomu morza.






Początkowy plan na Wenecję był taki - przejdziemy przez wszystkie mosty! Mimo że przeszliśmy przez naprawdę ich sporą liczbę to obawiam się, że do wszystkich to nam było baaaardzo daleko.

Wenecja.



wtorek, 7 maja 2013

Włoskie klimaty.


Buongiorno!


Włochy to kraj hojnie obdarowany przez naturę. Jest pełen różnorodności - od północy aż po czubek buta kryje się wiele tajemnic. Północ, która przyciąga śniegiem i stokami, a wielkie miasta biznesem i ekskluzywnymi sklepami; w środku gdzieś tam kryje się miasto papieskie, a także urokliwa Toskania; a samo południe? Sycylia, która odcina się od tych ciągle zestresowanych i wiecznie się gdzieś spieszących mieszkańców wielkich miast z północy. Oni cieszą się życiem, nie zbierają rzeczy, a wspomnienia, podobno właśnie tak o sobie mówią.

Ja odwiedziłam jedno z tych aglomeracji na północy tego uroczego "buta". Zawitałam do Mediolanu, ale nie tylko tam. Powoli, poprzez zdjęcia, opowiem o minionej wycieczce.


Zacznijmy od śniadania. Jak powinno ono wyglądać w piękny słoneczny poranek w Mediolanie? Stoimy przy barze - tam zamawiamy maleńką kawę - espresso (espresso lungo dla tych, którzy potrzebują więcej energii). Do ręki bierzemy rogalika croissant - z kremem, czekoladą, nutellą.. Według własnych upodobań. Przy kawie, którą wypijamy jednym haustem, rozmawiamy ze znajomymi i tak oto zaczynamy dzień.


Kawa odświętna, nie taka zwyczajna, dlatego wieeelka (jak na tamtejsze standardy) i z dodatkiem kakao.


Zbyt wielu zdjęć jedzenia nie posiadam, by od śniadania przejść do obiadu.. i tak dalej. Ale pokażę, co nieco przyjemnych dla podniebienia obrazów z La Rinascente oraz galerii Vittorio Emanuele II -  najsłynniejszych galerii Mediolanu.

Buty i torebki - wcale nie Gucci! Zrobione z... czekolady. Raj dla smakoszy :)





Właściwie nie jestem pewna, czy to jest jadalne.. Ale wygląda smakowicie!

Galeria Vittorio Emanuele II - częsty widok na pocztówkach z tych okolic.

Czym się tam poruszają? Głównie metro, tramwaje i autobusy. Co poza tym? Motory i skutery. Ja przedstawiam słynną Vespę. Jestem kobietą, więc przyznaję szczerze, że najbardziej urzekł mnie kolor.



Chciałam całą wyprawę przekazać w jednym poście, ale.. nie da się. Wenecja i inne miasta pojawią się niebawem, a teraz jeszcze wieczorny spacer wciąż w Mediolanie.





czwartek, 21 marca 2013

Dama w kapeluszu.

W ramach oczekiwania na tę prawdziwą, a nie tylko kalendarzową wiosnę, postanowiłam wykorzystać mój pokój jako substytut pleneru (oraz studia). Stojak na biżuterię dzielnie służył jako model, a raczej modelka. Całkiem zgrabna, urocza i z klasą - prawdziwa dama. Do tego w kapeluszu!

Przedstawiam ją w kilku odsłonach.





poniedziałek, 18 lutego 2013

Walcząc ze sobą.

Sport można podzielić na dwie kategorie - profesjonalny i amatorski. Zresztą, nawet to rozróżnienie nie jest całkowicie obiektywne i jednoznaczne - w kręgach profesjonalnych amatorstwo to nadal częste treningi, regularne ćwiczenia, zdrowe odżywianie, różnica? Amatorstwo to uczestnictwo w zawodach, a nie walka o miejsce. Dla mnie amatorstwo to żadne tam treningi, a rekreacyjne wyjazdy, czy to na rower, czy wyjście na basen trzy razy w ciągu zimy, takie rozruszanie zastanych od ciągłego siedzenia przy komputerze kości.

Zawody to już jest w większości przypadków profesjonalizm - walka o medale, wysokie pozycje, punkty. Lata pracy i walki ze sobą i swoimi słabościami. Pot, brak oddechu i brak odpoczynku - bo rezygnacja to największa porażka.

Quitters never win,
winners never quit.

To właściwie hasło odnoszące się do każdego aspektu naszego życia - warto walczyć.
Od siebie dodam jeszcze ostatnio zasłyszaną przemowę Pana Jacka Walkiewicza - występ w TED talks pt. "Pełna moc możliwości":
http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=ktjMz7c3ke4

Teraz kilka zdjęć z mojej własnej, amatorskiej relacji poznańskich zawodów:
Co ciekawe.. Zawodnicy nie zawsze utrzymywali się na rowerach...

Było mnóstwo upadków.
Sporo biegania - pod pokrytą lodem górkę, po schodach - a rower na plecy!

Walka o zachowanie równowagi na ciężkich zakrętach.


I walka z przeciwnikami o pozycję i punkty.

Upragniona meta - ach, ta satysfakcja!

wtorek, 18 grudnia 2012

Świąteczne zwiedzanie.

Weekend spędziłam pod znakiem Bożonarodzeniowych ozdób, grzanego wina, a właściwie Glühwein, prażonych kasztanów i świątecznych hitów radiowych. 

Berlin powitał mnie znośną temperaturą, ale, niestety, co się z tym wiąże, topniejącym śniegiem. Z przemokniętymi butami cieszyłam oczy wszechobecną czerwienią, błyskotkami i lampkami, a nozdrzami wdychałam zapachy cynamonu i czekolady.

Wycieczka krótka, a Berlin ogromny, dlatego zdołaliśmy odwiedzić tylko skrawek części historycznej miasta, który zaprezentuję niżej. 

Wesołych Świąt!


Berliner Mauer - skrawek muru berlińskiego.


Katedra berlińska w czerni i bieli.

Pomnik marksistów - Marksa i Engelsa.

I w tym momencie rozpoczynam szerzenie świątecznego nastroju!


Elegancka pani o delikatnych rysach.

Pierniki - dla najlepszej babci, dziadka, pewnie nawet dla kota by się znalazły!

Pachnące różą mydełka.

Orzechy w słodkich polewach - przepyszne!

A ci panowie.. Jacy uśmiechnięci!

Inspiracją z pewnością były naturalne płatki śniegu.

niedziela, 9 grudnia 2012

Poznaj Poznań zimą.

Zapraszam na odwiedziny zimowego Poznania. Zdjęć zrobiłam mało, więc i wybór nie tak duży, jak mogłabym sobie tego życzyć. Powód tego jest prosty - zimno i palce odmawiają posłuszeństwa, wolą się grzać w rękawiczkach, niż walczyć ze spustem migawki.

Na Starym Rynku trwał festiwal rzeźby lodowej. Uczestnicy (z całego świata!) dostawali na kartce temat główny, na którym mieli oprzeć swoją pracę - mieli na to 25 min lub więcej (czas różnił się w poszczególnych etapach). Przedstawiam ułamek tego, co działo się w czasie samego konkursu i na festiwalu.

Okołofestiwalowe stragany z lizakami.

Słodycze, do tego kolorowe, cieszą w każdym wieku.

Rano tablica była podobno jeszcze w jednym kawałku.

Techniczna strona sztuki - piły chodziły na pełnych obrotach.


Tutaj Filipińczyk walczy ze swoim kawałkiem lodowej bryły.